Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyjazd. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 czerwca 2016

Czy da się przeżyć w Niemczech nie znając języka niemieckiego?

To pytanie pewnie zadają sobie wszyscy Ci, którzy chcą wyjechać zagranicę a nie znają lokalnego języka. I nie mówię tu wyłącznie o tych, którzy szykują się do wyjazdu do Niemiec, i nawet nie tylko o Polakach. Dlatego jeśli przeczytałeś temat tego posta i myślisz, że ten wpis będzie właśnie o Tobie, chcę Ci powiedzieć: Nie martw się, nie jesteś ani pierwszym, ani ostatnim, który zadaje sobie takie pytanie.


wtorek, 22 lipca 2014

Niesłowność Ryanair'a

Czasem jest tak, że człowiek na coś niecierpliwie czeka.
Pamiętacie, jak jako dzieci wszyscy czekaliśmy na swoje urodziny, Gwiazdkę, wakacje? Teraz zazwyczaj czekamy tylko na urlop :p

Ale do rzeczy. Ja, mniej więcej od początku grudnia, oprócz na urlop czekam też na to, aby Ryanair dotrzymał słowa.

nowy land

Może pamiętacie, że pod koniec zeszłego roku te linie lotnicze odwołały część połączeń międzynarodowych, między innymi to łączące Niemcy z Polską. Więcej na ten temat przeczytacie tutaj.

środa, 14 maja 2014

Nasze dylematy

Naturalną rzeczą w XXI wieku jest to, że jeśli ktoś ma zamiar przeprowadzić się do innego państwa, poszukuje w Internecie różnych informacji. I tak w pewnym momencie trafi na różnego rodzaju strony z forami internetowymi, grupy na Facebook'u i takie tam. Ja też tak robiłam. 

nowyland

Teraz będąc już w Niemczech nadal często obserwuję te fora i grupy. Prawda jest taka, że zadawane pytania lub poruszane wątki dość często się powtarzają. Dlatego zebrałam dla Was te najpopularniejsze i najbardziej ciekawe. Post polecam szczególnie tym nowo-przybywającym do Niemiec.

środa, 26 marca 2014

Co z naszym polskim dyplomem w Niemczech?

Dzisiaj będzie post, który mam nadzieję kogoś z Was ocali przed niepotrzebnym opłacaniem tłumaczy i notariuszy. Sama gdybym wcześniej zainteresowała się tematem pewnie nie musiałabym teraz wykładać kasy na dodatkowe papierki. 


Mowa o przetłumaczeniu dyplomu polskiej uczelni wyższej na język niemiecki. Okazuje się, że jest taki czas, kiedy można dostać odpis dyplomu w języku obcym i nic za to nie płacić. Kiedy?

piątek, 17 stycznia 2014

Etap pierwszy przeprowadzki zakończony

I stało się moi Drodzy. Następny post na blogu opublikuję dla Was już z Niemiec. W końcu nadszedł ten czas. Mówię w tytule, że jest to pierwszy etap przeprowadzki dlatego, że w moim odczuciu cała "przeprowadzka" do Niemiec nie oznacza tylko przeniesienia wszystkich rzeczy do nowego miejsca. Tak naprawdę to najtrudniejsze dopiero przede mną. O co chodzi? Oto co czeka mnie dalej: 
  1. Przeprowadzka do Niemiec
  2. Znalezienie pracy
  3. Nauka języka
  4. Zadomowienie się
Na początku będzie trudno, ale mam nadzieję, że przy odrobinie szczęścia znajdę pracę, a i wiem, że dużo Polaków mieszka już w Niemczech więc może i ze znalezieniem kumpli nie będzie problemu. Języka się jakoś nauczę.

Także trzymajcie kciuki i... do zobaczenia w Niemczech. Fruuuu...

wtorek, 14 stycznia 2014

Zaczynam się trochę bać...

Powoli, ale wielkimi krokami zbliża się dzień wyjazdu do Niemiec. 
Dobrze pamiętam dzień, w którym pisałam post o tym, że do wyjazdu jeszcze miesiąc, aż tu nagle z miesiąca zrobił się... tydzień.
I przyznam szczerze, że zaczynam się trochę bać. 

Wyjazd z Polski to wcale nie jest łatwa decyzja. Tak jest tylko na początku.

czwartek, 26 grudnia 2013

Grudniowy czwartek i niecały miesiąc do wyjazdu

Nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał.
Dopiero wczoraj wyprowadzałam się z Warszawy, a tu dzisiaj patrzę w kalendarz i nie wierzę własnym oczom - do wyjazdu zostały 3 tygodnie.


Uciekający czas zmotywował mnie do zrobienia trzech najważniejszych postanowień. Od dziś będę:
  1. Codziennie uczyć się tematycznych niemieckich słówek (np. ubrania, meble, zwierzęta etc.)
  2. W wolnej chwili słuchać niemieckich audiobook'ów
  3. I ostatnie chociaż najbardziej istotne - intensywnie szukać pracy
Dość leniuchowania.
Już podczas pisania tego postu puściłam sobie jakieś początkowe "czytanki" ze starych książek do nauki niemieckiego. Na razie wszystko rozumiem, ale zobaczymy dalej.
Najtrudniejszym do wykonania punktem będzie ten ostatni. Szukanie pracy jest dość żmudne, a level trudności jeszcze się zwiększa gdy dodamy do tego obcy kraj i średnią znajomość obowiązującego języka.

Niestety nie mam (tak jak większość Polaków "na obczyźnie") tak zwanego "fachu w ręku". Mogę więc śmiało skreślić zajęcia typu opiekunka do osób starszych, dekarz, cieśla, budowlaniec.
Dlatego zaczynam od poszukiwania pracy w języku angielskim. Takich ofert pracy jest zdecydowanie mniej, ale łatwiej będzie ją zdobyć. Tak przypuszczam.

Oczywiście relacja na bieżąco z poszukiwania pracy na rynku niemieckim gwarantowana :)

(zdjęcie: media.onsugar.com)

środa, 11 grudnia 2013

(die) Lista

Wiadomo, że dobra organizacja przed wyjazdem to absolutna podstawa. 
Przed każdym wyjazdem, nawet na kilkudniowy urlop nasze głowy zaprzątają rzeczy typu: "Sprawdzić czy podróżna suszarka do włosów nadal działa", "Kupić buty do wspinaczki", "Zobaczyć czy mam w apteczce Aviomarin na podróż" etc.

Lista

Wiadomo, najlepsza pora dnia na takie rozmyślania jest w pracy. Dlatego też wena na ten post przyszła do mnie w momencie gdy właśnie jestem w pracy (huraaa! jeszcze tylko 3 dni).

Chociaż do wyjazdu zostało mi trochę ponad miesiąc, już zaczęłam tworzyć listę najbardziej niezbędnych rzeczy, które muszę zabrać oraz listę rzeczy, które zabiorę następnym razem.

W moim przypadku sprawa się o tyle komplikuje, ponieważ muszę niejako pakować się dwa razy.
W przyszłym tygodniu wyprowadzam się z mojego domu w Warszawie, żeby na trochę wprowadzić się do domu rodzinnego. Wiadomo, trzeba pobyć też z rodziną coby nie tęskniła za bardzo jak wyjadę. Z resztą mamie przed świętami każda pomoc się przyda (nawet taka, która z gotowaniem jest na bakier).

Także niebawem czeka mnie mega pakowanie wszystkich rzeczy, które uzbierałam w okresie studiów, a jest ich niemało, bo z natury jestem typem "zbieracza". Zostawiam każde piękne pudełeczko, każdy niepotrzebny i brzydki prezent...

Na początku myślałam, żeby już teraz spakować w jedną torbę wszystkie rzeczy, które chciałabym wziąć ze sobą do Niemiec i w połowie stycznia będzie jak znalazł. Tylko czy jest sens żeby kisiło się to miesiąc w torbie?
Dlatego muszę spakować się dwa razy, z czego to drugie pakowanie będzie o wiele trudniejsze, bo wiele rzeczy będę zmuszona (przynajmniej na jakiś czas) zostawić. Stąd właśnie wspomniana na początku lista.

Mój plan działania jest prosty i na tę chwile wydaje się być wręcz genialny.
Zaopatrzyłam się w niewielki notesik, który włożyłam do torebki, aby zawsze mieć go pod ręką. Panowie w tym przypadku będą mieć mały problem, ale zamiast całego notesu można też nosić kartkę. Co w sumie wydaje się być bardziej sensowne ponieważ panowie zazwyczaj zabierają mniej rzeczy. 
W każdym razie, ja w swoim notesie zaczynam powoli zapisywać wszystko to, co chciałabym ze sobą zabrać. Na początku notesu mam rzeczy, które bezkompromisowo zabieram teraz, a od końca spisuję to wszystko, co zabiorę za drugim razem.
Dzięki temu:
a) podczas pakowania niczego nie zapomnę bo spisuję każdą, nawet najdrobniejszą rzecz
b) gdy wrócę tu za jakiś czas będę miała wszystko czarno na białym, co jeszcze jest mi potrzebne
c) będę mogła też zobaczyć ile przedmiotów nie jest mi w ogóle potrzebnych. Jeśli nie znajdą się na moich listach znaczy to, że mogę je spokojnie oddać lub wyrzucić

Spisując rzeczy nie sprawdzam czy dany przedmiot jest już na liście. Szkoda mi na to czasu, a weryfikacja przyjdzie później. 

(zdjęcie: vitalia.pl)

sobota, 30 listopada 2013

Z pamiętnika kobiety przed przeprowadzką

Gdy, jak już pisałam tutaj, w końcu doszło do mnie, że w niedługim czasie przeprowadzę się do Niemiec nagle wszystko zaczęło do mnie krzyczeć "Zobaczysz będzie Ci nas brakować!". 


Najpierw zaczęły krzyczeć moje ulubione rzeczy o większych gabarytach lub kilogramach - obrazek nad łóżkiem, książki, stolik z Ikei, wieża stereo i dziesiątki moich ulubionych płyt. Do tego doszły buty, niezliczona ilość różnych pudełeczek i lampka nocna, której nie zdarzyło mi się użyć już chyba z 1,5 roku. 
Potem głos zabrała moja szafa. Wiadomo, jak każda szanująca się kobieta nigdy nie mam w czym wyjść do ludzi, ale ubrań mam sporo. Do tego, teraz one wszystkie zdają się być o wiele nowsze, ładniejsze i o wiele wiele bardziej potrzebne bo przecież jeśli wezmę ten sweter, to tych pięć bluzek też musi zostać zabranych, przecież one się ze sobą tak dobrze komponują.
Najgłośniej krzyczą chyba jednak rzeczy najdrobniejsze, których jest dużo z każdego rodzaju. Perfumy, cienie do powiek, bransoletki, wisiorki.
Najbardziej żałośnie skamlą w kącie rzeczy, o których wiem, że na pewno ich ze sobą nie zabiorę. I tak o ścianę opiera się ze smutną miną deska do prasowania, której towarzyszy żelazko, w kuchni cicho płacze blender, a na ścianie smętnie wisi korkowa tablica, do której przyczepionych jest masa kolorowych karteczek i zdjęć, same wspomnienia.

To zmusiło mnie to chwili refleksji: "Przecież nie będę mogła zabrać wszystkiego". Rzeczy mam mnóstwo, a co gorsza wszystkie je szczerze lubię, a bagaż nie z gumy...
Przeprowadzając się do innego kraju nie można wziąć ze sobą żadnych zbędnych rzeczy. Szczególnie, gdy lecisz samolotem, gdzie gramatura bagażu jest zawsze ściśle określona.
Może niesie to za sobą pewną głębszą myśl psychologiczną, która mówi, że jeśli zdecydowałaś się na taki krok to faktycznie zacznij budować wszystko od początku. To nie jest przeprowadzka do innego mieszkania, gdzie samochodem da radę zwieść wszystko nawet na kilka razy.

To jest już krok bardziej poważny i właśnie fakt, że nie można zabrać wszystkiego może też nam jakoś pomóc. Ponieważ targając każdą, nawet najmniejszą rzecz, niejako może pozbawiamy samych siebie szansy na zbudowanie czegoś nowego tam gdzieś daleko. Na początku będzie ciężko. I to bardzo. Ale to dlatego, że budowanie samo w sobie jest ciężkim i mozolnym zajęciem. Może więc trzeba byłoby skupić się na celu, gdzie za jakiś czas już w nowym miejscu stojąc przed pełną szafą z ciuchami kupionymi w Niemczech znowu będę narzekać, że nie mam się w co ubrać?