Zmora niemieckich urzędników dopadła i mnie. Chociaż miejsca, w którym dzisiaj byłam nie można do końca nazwać urzędem, to państwa, którzy "pomagali" mi w załatwieniu sprawy na 100% mogę nazwać niemieckimi urzędnikami.
Może zacznę od stereotypów. Cokolwiek do ten pory przeczytałam o niemieckich urzędnikach sprowadzało się do takich przymiotników jak: "mało pomocni", "nieuprzejmi", "wredni" i jeszcze kilka mniej cenzuralnych.
Nie chciałam w to wierzyć, ale dzisiaj niestety to wszystko okazało się być prawdą. Od siebie mogę tylko dodać, że ulubionym zdaniem zatrudnionych tam osób jest















